Mysłowice - portal miejski m-ce.pl

Wiadomości z Mysłowic

"Leśny Dom" - część II

  • Dodano: 2012-07-20 13:30, aktualizacja: 2012-07-25 20:59

Drugie spotkanie z dziećmi ze świetlicy Św. Faustyny miało inny charakter niż pierwszy.

 

Nasi pracownicy przygotowali tym razem coś nowego. Było więcej zabawy a dzieciaki i tym razem nie chciały opuścić naszej placówki !

 

Kapsle, kolorowanki i konsola. Przede wszystkim - "gra w kapsle" okazała się hitem, dla współczesnych dzieci. Konsola i duży ekran już grami zrobiły wrażenie, wymuszając dużo ruchu i energii wśród wczuwającej się, zatopionej w rozgrywkach dzieciarni. Można to zobaczyć na fotografiach, pełnych ruchu, niejednokrotnie powtarzanego za bohaterami komputerowych gier. Dzieci poznały też pierwsze unikatowe już komputerowe gry, wcale nie mniej atrakcyjne od współczesnych. Co do drugiej części afrykańskiej chaty w janowskiej siedzibie MOK-u to ta z 17 lipca była bardziej skomplikowana niż poprzednia. Dzieci były w trochę innym składzie, trochę też byliśmy zdeterminowani chłodniejszą i bardziej mokrą aurą, w końcu przełamaną jednak słońcem.

 

Po wykonaniu w pracowni przeróżnych strojów i ustaniu deszczu przeniesiono wszystko (napływowi oraz "tubylcy") do naszego ptasiego gniazda. Wszyscy mieli mniej lub bardziej pomalowane stroje, twarze a nawet włosy.

 

Na początku, wszystko szło zgodnie z planem: rozbudowa - dziewczyny urządzały pokoje z hamakami i półeczkami a chłopcy pokoje rekreacyjne z kanapami, fotelami, szafami oraz....więzieniem. I tu się zaczęło! Bo jak więzienie to znalazł się natychmiast na ochotnika jego lokator- więzień. Zaraz też powstała grupa strażników-policjantów. Potem już poszło z górki: utworzył się nie wiadomo kiedy oddział wojska, który po dokonaniu puczu stał się odrębną formacją naywaną "barbarzyńcami".

 

W bazie-domu pozostali najwierniejsi strażnicy oraz dziewczynki nadal pracujące przy udoskonalaniu swoich sypialni. Gdzieś w ogrodzie zaczęła powstawać druga baza, której załoga nękała nas grabieżczymy napaściami, po których "zaginęły" wszyskie potrzebne do budowy materiały oraz proporce łopoczące nad chatą. Ostatecznie wszystko skończyło się jednak dobrze. Rozsądek zwyciężył. Po południu z wnętrza chaty słychać było już gwar dzieci bawiących się w dom, który stał się dla lokalnych małolatów schronieniem i główną atrakcją ogrodu "medyka". W końcu pragmatyzm i wygoda również i w świecie dziecka są ważne!

Galeria zdjęć

następne zdjęcia »

Dodaj komentarz

Wyrażam zgodę na publikację postu w formie komentarza zgodnie z obowiązującym Regulaminem.

powiadamiaj o odpowiedziach na komentarz.

dodaj mój adres do newslettera.

Więcej informacji na temat przysługujących Państwu praw zawarliśmy w Polityce Prywatności.

Drogi Użytkowniku!

Dokładamy wszelkich starań by korzystanie z naszego serwisu było dla Ciebie komfortowe.

Dlatego staramy się dopasować dostępne w nim treści do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu przez administratora danych osobowych w celach analitycznych i statystycznych.

Przez dalsze korzystanie, bez zmian ustawień w zakresie prywatności, z naszego serwisu wyrażasz zgodę na zapisywanie plików cookies w Twojej przeglądarce.

Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić w przeglądarce ustawienia dotyczące plików cookies, a także uzyskać dodatkowe informacje o zasadach przetwarzania Twoich danych osobowych oraz przysługujących Ci prawach z naszej Polityki Prywatności.

Przejdź do serwisu