Wiadomości z Mysłowic

Ja mam 20 lat, Ty masz 20 lat...na twarzy

  • Dodano: 2018-11-08 10:30

Kobieca uroda niejedno ma imię, lecz jeszcze więcej jest jej miłośników. Mężczyźni adorują kobiety od zawsze i nie ma w tym kompletnie nic dziwnego. A że wygląd zewnętrzny i prezencja mają dość istotne znaczenie na co dzień, wiele kobiet wkłada ogrom wysiłku w to, żeby wyglądać perfekcyjnie o każdej porze dnia i nocy, a ich lico nie wyblakło nawet na moment. Są także zwolenniczki piękna naturalnego, które uważają, że dodatkowa dekoracja każdego dnia jest zbędna i przydaje się tylko „od święta”. Z drugiej strony są kobiety zajmujące się zawodowo makijażem, które zrobiły z tego fenomenalną sztukę i efekty tego możemy podziwiać na ich twarzach. Po środku natomiast, są niewiasty lubiące dbać o siebie, ale bez zbytniej przesady – traktujące kosmetyki jako przyjemny dodatek do damskiej egzystencji.


Same kosmetyki również są datowane na bardzo odległe czasy. Już w starożytnym Egipcie kobiety stosowały mieszankę sadzy, oliwy i białka jako swoisty tusz do rzęs. Okres baroku to dynamiczne rozprzestrzenienie się mody na makijaż, szczególnie w Paryżu, kiedy powszechnie uważano, że nie warto  się myć, bo to powoduje choroby. Nawet mężczyźni zaczynali dzień od nałożenia solidnej warstwy pudru na twarz. W dzisiejszych czasach różnorakich specyfików kosmetycznych o różnorakim przeznaczeniu jest mnóstwo, ale szczególną uwagę warto zwrócić na kosmetyki azjatyckie.

Azjatyckie szaleństwo

Mieszkańcy Azji mają to do siebie, że innowacyjność to ich drugie imię. Niektóre pomysły są niekonwencjonalne, niektóre kontrowersyjne, ale zazwyczaj są i tak rewolucyjne. Nie inaczej ma się sprawa z kosmetykami. Jak inaczej można określić zamysł wyprodukowania kosmetyków ze śluzu ślimaka?

A to właśnie znajduje się w kosmetykach azjatyckich. I choć może brzmieć to niesmacznie, tutaj pełni swoją rolę świetnie. Użyty śluz jest źródłem cennych składników, takich jak naturalne antybiotyki zabijające szkodliwe grzyby i bakterie, czy kwas glikolowy wspomagający opóźnianie procesu starzenia się. Warto zwrócić uwagę na to ostatnie. Nie bez kozery mówi się, że twarz Azjatek ma dwie fazy w życiu: 1. Wyglądająca na ok. 25 lat. 2. Twarz poczciwej babci, seniorki rodziny. Coś w tym może być, ponieważ często Koreanki, tudzież Japonki po 50tce nadal wyglądają na 30 lat mniej.

Co więcej, Azjaci odwalili w tym aspekcie kawał dobrej roboty, również marketingowej, tłumacząc mieszkankom Dalekiego Wschodu, że do pielęgnacji twarzy potrzeba ok. 10 kroków. Oczywiście każdy z innym specyfikiem. Tym bardziej, że kosmetyki te nie są podzielone na przedział wiekowy (20+, 30+), czy rodzaj cery, jak w Europie, tylko na efekt, jaki mają wywołać (rozjaśnienie, nawilżenie, itd.). Przykładowo faza oczyszczania składa się z 4 etapów (demakijaż -> mycie twarzy olejem -> mycie twarzy pianką -> delikatny peeling), a faza nawilżania z kolejnych 6 etapów.
Jednego można być pewnym – wybór tych kosmetyków jest ogromny, a rynek się nadal rozrasta, co oznacza, że muszą przynosić pożądane efekty.

Jeżeli więc chcecie spróbować czegoś nowego, lub mile zaskoczyć kobietę swojego życia, zróbcie mały rekonesans, np. tutaj: https://kontigo.com.pl/kosmetyki-azjatyckie.html i wybierzcie coś odpowiedniego. Na zachętę można dodać, że opakowania kosmetyków są bardzo ciekawie zaprojektowane.

Dodaj komentarz

chcę otrzymać bezpłatny newsletter portalu m-ce.pl.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.